Ufomammut to już legenda doom metalu. Przez lata działalności Włosi wydali 8 albumów, zjeździli setki tysięcy kilometrów w trasie, dzięki czemu na stale zapisali się w świadomości ludzi związanych z tą sceną, zyskując szacunek masy fanów.  O dwudziestych urodzinach zespołu, planach na najbliższy czas oraz różnych aspektach swojej działalności muzycy opowiedzieli mi w krótkiej rozmowie, jaką niedawno odbyliśmy.

Jak było w Rosji? Mieliście czas na zwiedzanie? Jeśli się nie mylę, to zagraliście dwa koncerty, prawda? Jakie macie wrażenia?

Tak, w Rosji było super! Mieliśmy okazję zagrać tam po raz drugi, ale zasadniczo przylecieliśmy, zagraliśmy i musieliśmy wracać, więc nie było specjalnie czasu na zwiedzanie. Kilka lat temu mieliśmy szansę odwiedzić Sankt Petersburg, który zdecydowanie jest pięknym miastem. Co do koncertu – jesteśmy z niego bardzo zadowoleni! Publiczność bardzo serdecznie nas przyjęła.

Zagraliście masę koncertów w kwietniu tego roku. Przed Wami w tym roku jeszcze masa gigów do zagrania. Czy przez dwadzieścia lat jeżdżenia i grania, ogromu czasu spędzonego w drodze staje się to mniej ekscytującym doświadczeniem? Czy wciąż dostarcza takiej samej ilości wrażeń?

Za każdym razem, gdy przygotowujemy się i wyruszamy w trasę, jest to niesamowicie ekscytujące. Wiemy, że spotkamy masę ludzi, w tym przyjaciół, i będziemy dzielić podobne wibracje z publicznością z różnych krajów. Te emocje z pewnością z czasem ulegają zmianom, teraz jesteśmy lepiej przygotowani do kolejnych tras, niż kiedyś, ale podekscytowanie wciąż pozostaje ogromne!

Skoro poruszyliśmy już temat tegorocznej trasy – gratulacje! 20 lat, to imponujący wynik szczególnie, że skład zespołu nie uległ zmianom od powstania Ufomammut. Jesteście grającymi razem, czy raczej muzykami, którzy również spędzają czas poza wspólnym graniem?

Tak, dwadzieścia lat, to sporo. Czasem myślimy o tym i żartujemy, że nawet za dużo… hahaha! Zdecydowanie jesteśmy jak rodzina i dotyczy to nie tylko podstawowego składu zespołu. To także nasz dźwiękowiec Ciccio, Lu z Malleus Rock Art Lab (odpowiada za wizualizacje) oraz  Lorenzo Stecconi i Stefano Tocci – przyjaciele od lat, z którymi nagrywaliśmy. Ale również wszyscy, którzy dołączyli przez lata. Tak – to rodzina, a my we trójkę jesteśmy w jej centrum. 

A w jaki sposób świadomość grania wspólnie przez dwadzieścia lat odbija się na tym, jak patrzycie na zespół – jego przyszłość i przeszłość?

Sami nie wiemy… wydaje nam się, że poszukujemy tego, czym kim naprawdę jesteśmy. Przeszłość dała nam i nauczyła nas wiele, a przyszłość.. tego jeszcze nie wiemy.

Zmienialiście sprzęt na którym gracie? Te zielone kolumny i piece to coś, co używacie dopiero od kilku lat, prawda?

Używamy naszych zielonych zmaków od wielu lat… Zmieniamy sprzęt od powstania zespołu, aż po dziś. Jest kilka rzeczy, które pozostały takie same, ale setup zmienia się dość często. Cóż… rzeczy psują się po czasie, hahaha!

W wywiadzie, jaki udzieliliście polskiemu “Magazynowi Gitarzysta” pięć lat temu, rozmawialiście o świeżo wydanym wówczas DVD “XV: Magical Mastery Live”. Wspomnieliście, ze taki koncert, jak zarejestrowany wtedy, ale z publicznością mógłby być planem na dwudzieste urodziny Ufomammut. Cze możemy spodziewać się tego w tym roku?

Niestety nie… szczególnie, że wykonaliśmy masę pracy nad boksami “XX”!

Widziałem te boksy na Waszej stronie 8merch – wyglądają imponująco! Podzielicie się szczegółami na temat pracy nad ich wydaniem?

Zaplanowaliśmy zrobienie czegoś, co zapadnie w pamięć po tak istotnym kroku w naszej karierze. Chcieliśmy zebrać całą muzykę razem, ale także stworzyć coś nowego, co będzie bardzo charakterystyczne. Wzięliśmy pod uwagę przearanżowanie niektórych naszych piosenek… i tak narodził się “XX”. Jesteśmy niezwykle wdzięczni ekipie 8merch za pomoc w realizacji tych wspaniałych boksów. To świetni i niezwykle przyjaźnie nastawieni ludzie!

Malleus Rock Art Lab – co więcej możesz powiedzieć o tym artystycznym kolektywie? Jak funkcjonuje? Skupia się tylko na działalności Ufomammut?

Absolutnie nie. Ufomammut i Malleus rozwijały się razem, a Poia i Urlo byli członkami obu. Malleus to kolektyw, który pracuje głównie nad plakatami. Możesz sprawdzić efekty ich pracy na  www.malleusdelic.com, by zobaczyć, co tworzą z trzecim jego elementem – Lu. Zawsze dbaliśmy nad stroną wizualną Ufomammut, to było po prostu naturalnym procesem.

Miałem okazję posłuchać Waszego nadchodzącego wydawnictwa – “XX”. Zawiera ono akustyczne wersje piosenek Ufomammut, nagranych jednak z syntezatorami podczas trasy. Jak zrodził się ten pomysł?

Jak wspomnieliśmy, chcieliśmy stworzyć coś wyjątkowego, odmiennego od tego, co robiliśmy dotychczas. Tak więc zrealizowaliśmy projekt zawierający coś, co możemy nazwać wersjami akustycznymi niektórych naszych piosenek. Nagraliśmy je na żywo podczas tegorocznej, wiosennej trasy przy użyciu gitary akustycznej, dwóch syntezatorów i zestawu perkusyjnego. Było wspaniale widzieć, jak entuzjastycznie publiczność reagowała na te wersje!

Tak, materiał brzmi doskonale! Jak czuliście się aranżując Waszą muzykę bez udziału gitar elektrycznych z odmiennym podejściem do wykorzystania elektroniki i śpiewu?

Chcieliśmy przetransformować  nasze piosenki w coś totalnie odmiennego, przy użyciu instrumentów, na których zwykle nie gramy na żywo (z wyjątkiem perkusji). Uważamy, że rezultat jest bardzo interesujący, bardzo ufomammutowy nawet, jeśli brzmi dziwnie, inaczej!

Czy te elementy (instrumenty akustyczne, sposób śpiewu) będą czymś, co pozostanie z zespołem na dłużej przy okazji przyszłej pracy w studio? Chcecie eksplorować nowe terytoria?

Tak, z pewnością chcemy eksplorować nowe terytoria, ale nie jesteśmy w stanie określić, co się wydarzy. Póki co staramy się skupiać na obecnym etapie naszego życia i zamknąć 2019 rok świętując nasz dwudzieste urodziny!

Dla wielu ludzi, który grają doom metal Ufomammut był silną inspiracją do tego, jak tworzyć tę muzykę. Czujecie się pionierami specyficznego stylu i brzmienia?

Będąc szczerym – nie wiemy. Mamy nadzieję, że ludzie rozpoznają NAS słuchając utworów Ufomammut, nic innego. Od samego początku chcieliśmy grać coś nowego, ale też bardzo “naszego”. A bycie rozpoznawanym jako Ufomammut zawsze było tym, co chcieliśmy osiągnąć.  

Dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia w Krakowie!

Rozmawiał Tomasz Spiegolski