„Wędrówka w nieznane”

Kosmos jest nieskończony. Jakże wiele można dzięki temu wyrazić? Charakteryzuje ich przestrzeń i niezwykle dojrzałe kompozycje. Debiutem z przytupem rozpoczęli swoją międzygalaktyczną podróż, by w końcu wylądować w Krakowie. O wydanych płytach, planach na przyszłość, i tajemnicach kosmosu rozmawialiśmy z gitarzystą Spaceslug – Bartoszem Janikiem, z okazji zbliżającego się krakowskiego Warm Up Party Soulstone Gathering.

Czy zgodzisz się z moją opinią, że jest o Was wciąż za cicho?

(B)artek: To zależy jak na to patrzysz. Pytasz o naszą rodzimą „scenę”?

Pytam z perspektywy rodzimej, jak i zagranicznej. Wasza muzyka zdobywa świetne wyniki na Youtube, a mimo wszystko wciąż mam wrażenie, że za mało się o Was mówi, jak i teoretycznie wciąż mało jest tych koncertów. Z czego to wynika?

B: Co do koncertów to się zgodzę. Ten rok niestety przeleciał nam migiem. W Polsce jest mniejsze zainteresowanie naszą muzyką niż gdziekolwiek za granicą – to jest fakt. Możliwe, że wynika to z częstotliwości naszego grania live u nas w kraju. W tym roku nie mieliśmy na tyle prywatnie czasu aby zorganizować dłuższą trasę koncertową, więc całą energię skupiliśmy na tworzeniu materiału i eksploracji starego. Wynika to też trochę z tego, że czerpiemy bardzo wiele przyjemności ze wspólnego tworzenia muzyki i praktycznie etap twórczy u nas trwa cały rok. Jest to część filozofii „graj – nagrywaj”. W przyszłym roku chcemy uderzyć zdecydowanie mocniej w granie na żywo, a szczególnie jeżeli chodzi o dłuższe wyjazdy i ich częstotliwość. A wynik na YT nie jest praktycznie w ogóle miarodajny do tego co zespół ma do zaoferowania i nie brałbym tego za jakiekolwiek kryterium. I mówię tutaj w ogólnym znaczeniu.

Jesteście młodym zespołem, ale Wasza muzyka jest niezwykle dojrzała. Każdy z Was posiada już kilkuletnie doświadczenie z innych kapel, które stylistycznie odbiegają Spaceslugowi, który jak uważam ma już wyrobiony własny styl. Waszym znakiem rozpoznawczym jest niesamowita przestrzeń jaką tworzycie dźwiękami. Jaki jest zatem Wasz przepis na taką muzykę?

B: Pomysł na zespół narodził się ogólnie z tego, że chciałem wyrzucić z siebie dźwięki, których wyrzucić nie mogłem w Legalize Crime (z oczywistych przyczyn gatunkowych). Zaproponowałem Kamilowi pogranie kilku jamów. Znałem go z twórczości w O.D.R.Z.E, ale również z tych bardziej stoner rockowych klimatów jak Palm Desert. Kamil sprowadził Janka do składu, bo razem grają już szmat czasu. Chłopaki mieli wtedy sporo czasu na granie i stworzenie nowego składu i tak się zaczęło. Dodam, że całość miała założenie by stworzyć 3 numery, nagrać  je, wydać na pamiątkę na CD i wrócić do swoich spraw. Temat, czyli nasz kosmos wywodzi się w dużej mierze z mojego zamiłowania do astronomii i tej nieokiełznanej przestrzeni tam na górze, oraz eksploracji. Chciałem by w naszej muzyce było to jak najbardziej oddane, aby słuchacz choć na chwilę mógł zawędrować do miejsca bardziej nieznanego, niż własne podwórko zwane Ziemią. Co do ślimaka. Nazwa narodziła mi się w głowie, ze względu na to jak gramy, a gramy stosunkowo wolno i naszym głównym tematem był kosmos. Z naturalnego połączenia słów powstało Space Slug(Kamil zaproponował połączenie wyrazów)a to wystartowało dalej już całe to nasze uniwersum, które sobie stworzyliśmy.

Pozwolę sobie na chwilę powrócić do tematu Youtube’a. Scena stonerowa charakteryzuje się pewną specyfiką w odkrywaniu muzyki. Za swego rodzaju encyklopedię robią kanały we wspomnianym serwisie, które udostępniają muzykę kapel z przeróżnych części świata. Jak również wspomniałem, Wasze albumy osiągają poprzez to znakomite wyniki. Jak się odniesiecie do tego zjawiska i czy spodziewałeś się takiego osiągnięcia?

B: Nikt z nas się tego nie spodziewał. Było to dla nas po części wspaniałą nagrodą za pracę jaką włożyliśmy w Lemanis. Na pewno jest to też w dużej mierze pomocne w dochodzeniu do obiorców na samym starcie zespołu. Fajnie jest widzieć te statystyki i liczby na YT, ale jak już wspominałem – to tylko cyferki, bo najważniejszy jest odzew ludzi, którzy faktycznie słuchają naszej muzyki, a nie tylko tego, że akurat ktoś podbił wyświetlaną liczbę, przechodząc przez naszą płytę do następnej i kolejnej i kolejnej etc. Są zespoły, które bardzo dobrze grają i mają mało wyświetleń i są zespoły, które grają bardzo słabo i mają dużo wyświetleń.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, jesteście członkami innych zespołów. Czy z perspektywy czasu traktujecie Spaceslug wciąż jako poboczny projekt, czy jako ten główny zespół?

B: Nie będę się tutaj wypowiadał za kolegów, ale na pewno Spaceslug dawno już przestał być formą pobocznego projektu i eksperymentu. Jest czymś co nas cieszy, sprawia radość, rozwija nas, pcha po szczyty, i sprawia, że jesteśmy szczęśliwymi i spełnionymi muzykami. Oczywiście nie mówię, że jakikolwiek inny z naszych zespołów tych cech nie posiada.

Całkiem niedawno zamieściliście na Facebooku zdjęcie ze studia. Czy odkryjesz czego możemy spodziewać się po Was w najbliższym czasie?

B: Nie (śmiech) Lubimy nutkę tajemnicy.

Skąd pomysł na współpracę z Satanic Audio przy Time Travel Dilemma? Odnoszę wrażenie, że ten krążek brzmi bardziej surowo, zimno, i kosmicznie. Czy to jest brzmienie Spacesluga jakiego oczekujecie?

B: Postawiliśmy na eksperyment i próbę nagrania się gdzie indziej, niż przy pierwszej sesji. To też dużo daje dla samego odgrywania materiału w studio i całej otoczki. Do Satanic Audio przyciągął nas fakt renomy Haldora (Grunberga ) wśród kapel stonerowych – no i to co oczywiste… jakość jego produkcji w głośnikach. Co do naszego brzmienia – to było bardzo różnie przez ostatni rok, bo często zmieniamy sprzęt, by dojść w końcu do tego ostatecznego uczucia zadowolenia(podobno istnieje). Warunki nagrywania przez współpracę z Satanic Audio wyciągnęły z nas ostatnie soki na tamten moment. Ale jak już mówiłem, sama zmiana nastąpiła też przez zmianę ustawień i sprzętu względem Lemanis.  To zaowocowało pełniejszym brzmieniem. Niedawno też trochę przemodelowaliśmy nasze brzmienie i dalej pracujemy ciężko w sali, by wyciągnąć z tego wszystkiego jeszcze więcej, zachowując oczywiście to co dla nas charakterystyczne.

Jak odniesiesz się do współpracy z Maciejem Kamudą przy oprawie graficznej? Mam wrażenie, że nikt inny nie byłby w stanie tak odpowiednio czuć Waszej muzyki

B: Kurde, no ostatnio to ciągle się śmieję, że „Maciek jest dla nas tym, czym ten gość od Pink Floydów był dla Pink Floydów, jeżeli chodzi o grafikę”. Z Maćkiem to jest tak, że strasznie mega się zrozumieliśmy pod względem twórczości. Na ten moment nie wyobrażam sobie nikogo innego na to miejsce. Posiada tą zdolność przenoszenia jota w jotę twojego pomysłu na obraz, oraz potrafi do tego świetnie dobierać i dodawać własne, nie psując założonej koncepcji. Spodobała mu się też nasza muzyka i świetnie zrozumiał jej potrzeby. To ważne, że grafik czuje to co rysuje. Każdej kapeli szczerze polecam Maćka Kamudę, bo jest to miły i równy chłop. A przy okazji dobrze rysuje (śmiech).

Powróćmy teraz do samej muzyki. Jesteście niezwykle płodnym zespołem, gdzie ilość jednak przekłada się na jakość. Skąd w tak krótkim czasie czerpiecie pomysły?

B: Proces tworzenia jest prosty i mało odkrywczy. Na próbę przynoszę riff i razem na jego bazie wykuwamy całą resztę. Analogicznie dzieje się w przypadku gdy Janek przyniesie jakiś riff. Czasami po prostu jamujemy, by jakiś muzyczny temat rozwinąć. Całość muzyki powstaje w ogromnej symbiozie. Ja podchodzę do tego tak, że każdy numer, riff, dźwięk powinien mieć chociaż odrobinę inspiracji. Dla mnie np Time Travel Dilemma, to jest bardzo osobista muzyczna podróż i mogłem w tym kosmosie zawalczyć nieco z własnymi problemami i demonami. Dlatego, gdy piszę riffy do Spacesluga staram się w nich przenieść jak najwięcej z duszy. A że kosmos jest ogromny i nieograniczony to nie ma potrzeby pisania banalnych ballad o miłości, czy rozpaczy, bo wszystko można ukryć pod płachtą kosmosu. Dzięki temu nic nas nie ogranicza jeżeli chodzi o formę i treść.

Możesz powiedzieć kilka słów więcej o Waszych inspiracjach? Czy szukacie wciąż jakichś nowych rozwiązań?

B: Generalnie teraz już chyba żadne konkretnie. Właściwie tylko na pierwszych naszych spotkaniach to wyglądało na zasadzie „ej kurde, moglibyśmy grać jak(…)” itp. Teraz po prostu tworzymy.  Każdy z nas ma swoje zespoły, którymi się inspiruje, ale nigdy nie rozmawiamy na próbie na zasadzie „zagrajmy tutaj jak Sleep, a tutaj jak Slayer, a tutaj jak Krzysztof Krawczyk, żeby nie było nudno”. Wydaje mi się, że każdy swoje muzyczne inspiracje przenosi po prostu podczas grania, a reszta nawet nie ma o tym pojęcia. Jeżeli chodzi o wydźwięk muzyki i jej tematy – dla mnie to po prostu czyszczenie duszy z problemów i osiąganie wewnętrznego spokoju. I to jest dla mnie dużą inspiracją w Spaceslugu.

Time Travel Dilemma wydaliście na początku tego roku, zaś Wasz debiut nieco ponad rok temu. Obydwa krążki zostały ciepło przyjęte przez publiczność. Jak się odniesiesz do tych płyt z perspektywy czasu?

B: Obie wspominam bardzo dobrze i w obu nie zmienił bym zupełnie nic. Lemanis był naszym dotarciem do siebie jako zespół, a Time Travel Dilemma to było już to czym zespół się stał i czym miał się stać. Przy TTD zmieniło się nam też trochę myślenie i staliśmy się bardziej otwarci muzycznie. Wszyscy jesteśmy z obu płyt zadowoleni w 100%. Inaczej byśmy ich nie wydali (śmiech).

Jak nawiązaliście współpracę z Sanderem Haagmansem? Czemu akurat on? I czy macie w planach jakichś gości na przyszłość?

B: Generalnie Palm Desert miało okazję zagrać krótką trasę z Sungrazer kilka lat temu, a sama twórczość tego zespołu też miała na nas wpływ. Postanowiliśmy zaprosić Sandera do współpracy bo wydawał się idealnie wpasować do tytułowego numeru, a do tego podobało mu się nasza praca. Całość wyszła fenomenalnie. Mieliśmy też przyjemność zagrać z nim na żywo w Rotterdamie. Wspaniała sprawa. Co do gości w przyszłości, to na pewno, bo bardzo lubimy gościnne występy w każdej formie. Dodaje to smaku, oraz fajnie widzieć jak ktoś po swojemu interpretuje naszą muzykę.

Na jesieni czekają nas Wasze koncerty u boku Yuri Gagarin, czy wspólny występ z Sunnatą w Gdańsku. Co możecie powiedzieć o tych zbliżających się gigach i jaka jest reszta Waszych planów na przyszłość? Może koncerty za granicą?

B: Nie możemy się doczekać bo będą to nasze jedyne koncerty w PL w tym roku (razem z Soulstonem). Plany jak już wspominałem zachodzą na kolejny rok i będą to z pewnością wyjazdy za granicę(tak jak i większość naszych koncertów w tym roku), oraz koncerty w większych miastach w PL. Świetnie też jest zagrać z Yuri Gagarin bo wiele osób w różnych kręgach chciało nas z nimi zobaczyć. Więc myślę, że będzie to mocna dawka kosmicznych brzmień.

Cofnijmy się o kilka miesięcy wstecz. Mieliście grać we Wrocławiu w klubie Carpe Diem jako support dla Johna Garcii. Do Waszego występu ostatecznie nie doszło. Jak się odniesiesz do tej sytuacji i zachowania samego organizatora?

B: Pozostawię to już bez dodatkowych komentarzy. Wyjaśnienie sytuacji podaliśmy na naszym FB oraz na stronie wydarzenia.

Biorąc pod uwagę większą ilość koncertów za granicą o czym wspomniałeś, czy świadczy to o Waszej większej popularności poza granicami kraju? Jakie miejsce was najbardziej zaskoczyło do którego wysyłaliście swoje płyty?

B: Tak. Powiedziałbym, że to jakieś 60/70%. Z tego co ja kojarzę to chyba Chiny

22 września gracie na wspomnianym wcześniej krakowskim Warm Up Soulstone Gathering. Czego możemy się spodziewać po Waszym występie. Nowe utwory?

B: Setlista bazuje na utworach z Lemanis i TTD. Tyle mogę powiedzieć. A spodziewać będzie się można na pewno intergalaktycznej podróży w nieznane zakątki kosmosu.

Rozmawiał Radek Bury