Sinoptik: Recenzja albumu Interplanet Overdrive?

?Ladies and Gentlemen we are floating in space?. Takimi słowami zaczyna się album o tej samej nazwie grupy Spiritualized. Mimo że Ukraiński Sinoptik i Brytyjki Spiritualized dzieli więcej niż tylko kilometry na mapie, to słowa te towarzyszą mi za każdym razem podczas odsłuchu ?Interplanet Overdrive?.

Na następcy debiutu, Sinoptik brzmią niczym wrząca ciekła stal. Jest ostrzej, zadziorniej i głośniej a jednocześnie przejrzyściej. Trio ponownie zagłębiło się w meandry garażowego rocka lat 90 i jego współczesnego revivalu, wplatając w to brzmienie cyfrowych syntezatorów. Ogromną inspiracją jest wciąż The Black Keys, jednak Sinoptik coraz dalej zaczyna dryfować od popularnego duetu. Na ?Interplanet Overdrive? nie brakuje różnorodnych momentów i na pewno nie ma chwili na nudę. Dla osoby, która nie miała wcześniej styczności z muzyką Ukraińców, sporym zaskoczeniem może być brzmienie syntezatorów, które atakuje i wprawia konsternację słuchacza. Niektórych może odrzucać, jednak odbiorca, któremu muzyczne podróże małe i duże nie są obce, będzie w stanie docenić sposób w jaki trio kreuje oblicze ukutego przez siebie terminu ?Digital stoner?. Warto się przy nim zatrzymać na chwilę. Mimo że ?stoner? stoi tam jak wół, będę się upierał, że bliżej Sinoptik do garażowego rocka niż do stoneru stricte. Mimo że inspiracje retro z lat 60, czy 70 są wciąż odczuwalne, to zdecydowanie silniejsze i bardziej wyraziste są poszukiwania własnego oblicza, którego grupa dokonuje z wykorzystaniem dostępnych na współczesnym muzycznym rynku środków. I tym właśnie odznaczała się muzyka rockowa prosto z garaży amerykańskich przedmieść: jak najgłośniejszym wyeksploatowaniem dostępnych pod ręką instrumentów.

Sinoptik chętnie sięga po psychodelię, jednak nie podporządkowuje się jej regułom i nie zatraca w niej własnego stylu, co niestety zdarza się współcześnie mam wrażenie za często. Zespoły na drodze osiągnięcia pewnego rodzaju psychodelicznego muzycznego transu zapędzają się w kopiowanie siebie nawzajem, tworząc kolejny interesujący, chociaż wciąż wtórny twór. Ukraińcy są na tyle charakterystyczni i autentyczni, że nie da się ich pomylić z nikim innym. Duża w tym zasługa głosu Dimy ?Sinoptika?, który operuje różnorodną skalą i w każdej równie dobrze się odnajduje. Swoje miejsce do zaprezentowania się mają na równi niemal wszystkie instrumenty. Pulsujący bas i przyczajona perkusja w ?White Cats? wespół z psychodeliczną gitarą przeradzają się w jednym momencie w garażowy, brudny rock, by za chwilę ustąpić miejsca syntezatorom. Mam wrażenie, że dźwięk tego ostatniego instrumentu mógłby być używany częściej na ?Interplanet Overdrive?. Z drugiej jednak strony jego nagłe pojawianie się rodzi interesujący i zaskakujący kontrast, który nadużywany mógłby już nie robić takiego wrażenia.

Na łamach tej recenzji wspominałem już The Black Keys, jednak słuchając ?Interplanet Overdrive? odniosłem wrażenie, że Sinoptik sięgają w swoich muzycznych poszukiwaniach nieco dalej, do innego zespołu posługującego się w swoim repertuarze zarówno grzmiącą gitarą, jak i nowoczesnym pomrukiem syntezatorów. Mowa tu o Turbowolf. Nie wiem na ile to kwestia inspirowania się przez Sinoptik twórczością Brytyjczyków, a na ile sięganie po podobne inspiracje, jednak we fragmentach ?Lazy Morning? nie mogłem się powstrzymać od skojarzeń i porównań.

Jeszcze 3 czy 4 lata temu, czyli wydawać by się mogło mgnienie oka temu, na szczytach list przebojów znajdowało się The Black Keys, czy Royal Blood. Tym bardziej zaskakujące było ich nagłe zniknięcie z list Billboardu, jak również pewnego trendu w muzyce na granie w duecie lub w trio surowej muzyki garażowej. Sinoptik ze swoim innym i niewtórym podejściem do tej muzyki mają potencjał, żeby ponownie, chociaż na chwilę narobić zamieszania i wskrzesić ducha rocka z końcówki ubiegłego wieku.

?Ladies and Gentlemen we are floating in space?. Takimi słowami zaczyna się album o tej samej nazwie grupy Spiritualized. Mimo że Ukraiński Sinoptik i Brytyjki Spiritualized dzieli więcej niż tylko kilometry na mapie, to słowa te towarzyszą mi za każdym razem podczas odsłuchu ?Interplanet Overdrive?.

Na następcy debiutu, Sinoptik brzmią niczym wrząca ciekła stal. Jest ostrzej, zadziorniej i głośniej a jednocześnie przejrzyściej. Trio ponownie zagłębiło się w meandry garażowego rocka lat 90 i jego współczesnego revivalu, wplatając w to brzmienie cyfrowych syntezatorów. Ogromną inspiracją jest wciąż The Black Keys, jednak Sinoptik coraz dalej zaczyna dryfować od popularnego duetu. Na ?Interplanet Overdrive? nie brakuje różnorodnych momentów i na pewno nie ma chwili na nudę. Dla osoby, która nie miała wcześniej styczności z muzyką Ukraińców, sporym zaskoczeniem może być brzmienie syntezatorów, które atakuje i wprawia konsternację słuchacza. Niektórych może odrzucać, jednak odbiorca, któremu muzyczne podróże małe i duże nie są obce, będzie w stanie docenić sposób w jaki trio kreuje oblicze ukutego przez siebie terminu ?Digital stoner?. Warto się przy nim zatrzymać na chwilę. Mimo że ?stoner? stoi tam jak wół, będę się upierał, że bliżej Sinoptik do garażowego rocka niż do stoneru stricte. Mimo że inspiracje retro z lat 60, czy 70 są wciąż odczuwalne, to zdecydowanie silniejsze i bardziej wyraziste są poszukiwania własnego oblicza, którego grupa dokonuje z wykorzystaniem dostępnych na współczesnym muzycznym rynku środków. I tym właśnie odznaczała się muzyka rockowa prosto z garaży amerykańskich przedmieść: jak najgłośniejszym wyeksploatowaniem dostępnych pod ręką instrumentów.

Sinoptik chętnie sięga po psychodelię, jednak nie podporządkowuje się jej regułom i nie zatraca w niej własnego stylu, co niestety zdarza się współcześnie mam wrażenie za często. Zespoły na drodze osiągnięcia pewnego rodzaju psychodelicznego muzycznego transu zapędzają się w kopiowanie siebie nawzajem, tworząc kolejny interesujący, chociaż wciąż wtórny twór. Ukraińcy są na tyle charakterystyczni i autentyczni, że nie da się ich pomylić z nikim innym. Duża w tym zasługa głosu Dimy ?Sinoptika?, który operuje różnorodną skalą i w każdej równie dobrze się odnajduje. Swoje miejsce do zaprezentowania się mają na równi niemal wszystkie instrumenty. Pulsujący bas i przyczajona perkusja w ?White Cats? wespół z psychodeliczną gitarą przeradzają się w jednym momencie w garażowy, brudny rock, by za chwilę ustąpić miejsca syntezatorom. Mam wrażenie, że dźwięk tego ostatniego instrumentu mógłby być używany częściej na ?Interplanet Overdrive?. Z drugiej jednak strony jego nagłe pojawianie się rodzi interesujący i zaskakujący kontrast, który nadużywany mógłby już nie robić takiego wrażenia.

Na łamach tej recenzji wspominałem już The Black Keys, jednak słuchając ?Interplanet Overdrive? odniosłem wrażenie, że Sinoptik sięgają w swoich muzycznych poszukiwaniach nieco dalej, do innego zespołu posługującego się w swoim repertuarze zarówno grzmiącą gitarą, jak i nowoczesnym pomrukiem syntezatorów. Mowa tu o Turbowolf. Nie wiem na ile to kwestia inspirowania się przez Sinoptik twórczością Brytyjczyków, a na ile sięganie po podobne inspiracje, jednak we fragmentach ?Lazy Morning? nie mogłem się powstrzymać od skojarzeń i porównań.

Jeszcze 3 czy 4 lata temu, czyli wydawać by się mogło mgnienie oka temu, na szczytach list przebojów znajdowało się The Black Keys, czy Royal Blood. Tym bardziej zaskakujące było ich nagłe zniknięcie z list Billboardu, jak również pewnego trendu w muzyce na granie w duecie lub w trio surowej muzyki garażowej. Sinoptik ze swoim innym i niewtórym podejściem do tej muzyki mają potencjał, żeby ponownie, chociaż na chwilę narobić zamieszania i wskrzesić ducha rocka z końcówki ubiegłego wieku.

Michał Smoll