“Ja tylko odpowiedziałem na wezwanie muzyki”

Choć muzyka Sinoptik nie jest prosta do zakwalifikowania, jej rdzeń pozostaje prosty – są nim dobre, zapadające w pamięć piosenki. Ukraińskie trio ciężko pracuje, aby znaleźć swoje miejsce na muzycznej mapie Ukrainy – oraz wyjść poza nią. Wydane dotychczas dwa długie albumy prezentują nie tylko gatunkową różnorodność, ale i dojrzałość brzmienia. Z okazji ich koncertu w krakowskiej Alchemii 19 marca na parę naszych pytań zgodzili się odpowiedzieć Dima Sinoptik (gitara, klawisze, śpiew), Dima Frosby (bas) oraz Slava Los (perkusja).

Jaka historia stoi za powstaniem Sinoptik?

DS: Cała nasza trójka spotkała się w odpowiednim miejscu i czasie. Najpierw poznałem Dimę ?Frosbiego?, to było gdzieś w 2011 roku, a potem on sam przyprowadził do zespołu Slavę. Jak do tej pory pasujemy do siebie znakomicie, stanowimy jeden sprawnie działający organizm i idziemy do przodu. Nigdy nie planowałem zajmować się muzyką. To sama muzyka mnie znalazła – ja tylko odpowiedziałem na jej wezwanie.

Czemu nie macie wytwórni? Z pewnością mieliście już jakieś propozycje. Czy to nie było trudne wydać dwa albumy samodzielnie?

DS: Ciągle szukamy odpowiedniej wytwórni dla siebie. Propozycje – jak najbardziej były – ale musieliśmy odmówić. Po prostu nie wiedzieliśmy jak ta konkretna wytwórnia mogłaby nam pomóc. Nie ma co ściemniać – wydawanie muzyki samemu nie jest proste, ale da się to zrobić. Największym problemem jest dystrybucja naszych nagrań na cały świat – tutaj rzeczywiście posiadanie wytwórni bardzo by pomogło.

Wasza muzyka to konglomerat różnych brzmień. Czy uważacie, że wasz obecny styl to to, czego szukaliście, czy jednak ciągle poszukujecie? Co to właściwie jest ?digital stoner??

DF: Chcieliśmy połączyć moc muzyki stonerowej z cyfrowymi syntezatorami. Początkowo był nawet pomysł aby użyć tylko syntezatorów do grania riffów. Rzecz jasna w naszej muzyce możesz usłyszeć też masę inspiracji klasycznymi zespołami rockowymi, które lubimy i kochamy.

Jesteście ciężko pracującym zespołem – macie już na koncie dwa albumy długogrające, ale macie też bardzo dużo profesjonalnie zmontowanych teledysków oraz nagrań na żywo, gracie w wielu krajach – to wszystko zajmuje masę czasu. Czy pogodzenie prywatnego życia z zespołem nie nastręcza wam poważnych trudności?

SL: W tym momencie jesteśmy w pełni skupieni na muzyce. Nie jest to proste, ale widać efekty.

DS: To brzmi poważnie i nudno ale po prostu w tym biznesie musisz się ciężko napracować aby coś osiągnąć. Wszyscy mamy życie prywatne i tak dalej, ale czasami, gdy walczymy o swój sukces, musi ono zaczekać.

Dima ma świetny wokal. Brałeś kiedyś lekcje śpiewu?

DS: W różnych momentach życia brałem lekcje śpiewu. Nauczyciel może nauczyć się bardzo dużo i wnieść twój warsztat na zupełnie nowy poziom, ale zawsze musisz pamiętać do czego dążysz, kiedy bierzesz te lekcje.

Czy piosenka ?White Cats? nawiązuje do sytuacji we wschodniej Ukrainie?

DS: Wiele z naszych piosenek opowiada o tym co nas spotkało w życiu – bycie zarówno w wojnie jak i w pokoju. Powiedziałbym, że ta piosenka jest bardziej o wojownikach o wolność i o tych, którzy próbują ocalić prawdę. Tak więc to nie musi być o naszym kraju, to może tyczyć się każdego państwa na świecie.

Jaka historia stoi za nazwą albumu ?16/58??

DF: Kiedyś obejrzałem wiadomości w lokalnej telewizji i była tam ciekawa historia – policja znalazła w hotelowym pokoju nagie ciała 58-letniego mężczyzny oraz szesnastoletniej dziewczyny. Pomyślałem, że to dość dziwne ale fajnie brzmiało, więc nazwaliśmy tak jedną z naszych piosenek a potem cały album.

Na Bandcampie macie lokalizację ustawioną na Los Angeles. Czy to jakaś wskazówka dla słuchaczy?

DS: Można tak powiedzieć. Dla nas Los Angeles brzmi jak odległa, magiczna kraina pełna piękna. Kraina marzeń, kraina silnych i sławnych. Uważamy, że idealnie pasowalibyśmy do takiego miejsca.

Wiemy, że Igor Sidorenko wspiera ukraińską scenę rockową – możecie powiedzieć coś o waszej relacji?

DS: Znamy się i gramy czasem razem na różnych gigach i chodzimy wzajemnie na swoje koncerty. Niektórzy mówią, że ja i on kształtujemy ukraińską scenę rockową. Ja bym raczej powiedział, że po prostu oboje jesteśmy bardzo zorientowani na cel, jakim jest uczynienie ukraińskiego rocka znanym na całym świecie.

Jak dowiedzieliście się o Soulstone Gathering?

DS: Dzięki facebookowi, a poza tym słyszeliśmy o tym festiwalu oraz jego organizatorach. Poza tym Igor polecił go nam.

Macie piękne wideo z występu na Stadionie Kijowskim. Możecie opowiedzieć więcej co to był za festiwal? Czy to był największy koncert w jakim wzięliście udział?

DS: To nie był festiwal, był to duży ogólnokrajowy koncert jednej z największych ukraińskich gwiazd – Okean Elzy. Zaszczycili nas zaproszeniem do wystąpienia raz z nimi. To było niesamowite doświadczenie. Ta cała energia, siła i rozmach. Jak na razie był to nasz największy koncert i mamy nadzieję na podobne w najbliższej przyszłości.

Dzięki za rozmowę!

rozmawiał Konrad Szejdewik