Rok 2016 pozwolił by prosto z kosmosu mogli zadebiutować w niezwykle mocnym stylu. MuN to jeden z najbardziej obiecujących, młodych zespołów na polskiej scenie stonerowej. Z okazji zbliżającego się koncertu w krakowskiej Alchemii rozmawiamy z psychodeliczną załogą z Wrocławia. O Ich debiucie, kosmosie i planach na przyszłość.

Przed Wami lada moment krótka trasa po Polsce. Jak nastroje przed nadchodzącymi koncertami? Jakie są Wasze oczekiwania wobec nich?

(Pi)otr: W zasadzie to nasza najdłuższa trasa jak do tej pory i myslę że to będzie spory sprawdzian wytrzymałości  dla naszych… wątrób J Jestem ciekaw przyjęcia w Warszawie i Krakowie, bo tam nie mieliśmy okazji jeszcze grać. Poznań już nas zna… no i Wrocław oczywiście też.

(Pa)weł: Na pewno mamy zamiar się dobrze bawić, bo w końcu o to chodzi w graniu muzyki. Ostatnie tygodnie mocno przygotowujemy się do całej trasy aby dać jak najlepsze koncerty, wiec myślę, że pokażemy na co nas stać.

Od premiery “Axis Mundi” minęło już kilka dobrych miesięcy. Jak z perspektywy czasu widzicie i oceniacie ten krążek?

Pi: Ja dość krytycznie podchodzę do własnej twórczości i jeśli chodzi o “Axis Mundi” to nie mogę na 100% przyznać, że jestem w pełni z niego zadowolony. Ale jeśli chodzi o samo zainteresowanie krążkiem i opinie osób które go słuchały to nie mam powodów do narzekania.

Pa: Jestem tego samego zdania co Pedro. Z perspektywy czasu dostrzega się rzeczy które można by było zrobić inaczej, ale też trzeba wziąć pod uwagę, że czasu się nie cofnie. Mimo wszystko jestem zadowolony z tego co zrobiliśmy i co robimy.

Na polskiej scenie jesteście wciąż stosunkowo młodym zespołem, w jakim stopniu tak dobrze przyjęta debiutancka płyta wpłynęła na Waszą karierę?

Pi: Kariera to może zbyt duże słowo. Udało nam się zaistnieć w jakiś sposób na polskiej scenie, która robi się coraz ciaśniejsza. “Axisem” pokazaliśmy kierunek w jakim chcemy iść muzycznie i myślę że nawet gdyby ta płyta została przyjęta znacznie gorzej, to dalej konsekwentnie dążylibyśmy tą ścieżką.

Pa: Dokładnie tak. Dodatkowy rozgłos uzyskaliśmy płytą pod koniec ubiegłego roku, gdy ukazaliśmy się na liście top 40 albumów w 2016 roku Mrstonebelievera.

Macie za sobą póki co już kilkanaście koncertów. Jak oceniacie dotychczasowe występy? Zdążyło Was może już coś zrazić? Posiadacie już bliżej określone plany koncertowe na kolejne miesiące? Marzenia?

Pi: Poza trasą z Weedcraft mamy zaplanowane kilka koncertów i myślę że w międzyczasie “wpadną” kolejne. Jeśli chodzi o koncerty które już zagraliśmy to były ze dwa, może trzy z których byliśmy średnio zadowoleni. Nie mamy jeszcze “czarnej listy” klubów czy organizatorów, więc chyba nic nas nie zraziło aż tak bardzo. Nie mam czasu żeby marzyć.

Pa: Z każdym koncertem mamy nowe pomysły jak urozmaicić występy nie tylko ze strony muzycznej, ale też wizualnej. Póki co trafialiśmy na samych konkretnych organizatorów, którym nie można było nic zarzucić i oby to się nie zmieniło. Zdecydowanie ten rok będzie bardziej aktywny koncertowo niż poprzedni.

Jak powstaje Wasza muzyka, jak duży stopień w komponowaniu odgrywa improwizacja?

Pi: Kluczowy. Od improwizacji zwykle się zaczyna. Pamiętam nasz pierwszy numer,  zaczęło się niewinnie od jednego riffu… a po dwóch kolejnych próbach mieliśmy już gotowy ponad 20-minutowy “Axis Mundi”. Na próbach tworzymy sobie odpowiednie warunki do “dalekich lotów” i to pomaga w tworzeniu tego typu muzyki.

Pa: Nie mamy stałego przepisu na robienie numerów. Gdybym taki znał, już dawno bym go zgłosił do biura patentowego. Niektóre powstają podczas improwizacji, niektóre są zaplanowane od początku do końca, a jeszcze inne są robione na podstawie riffu lub pomysłu, który przynosi któryś z nas. Proces sklejania numeru jest czasochłonny, ale zdarzają się wyjątki, gdzie praktycznie cały szkic numeru udaje się zamknąć na jednej próbie.

Posiadacie już pomysły na kolejny materiał, kiedy można spodziewać się drugiej płyty?  Wspomnieliście, że pokazaliście kierunek w którym chcecie iść muzycznie. Czego dokładnie możemy spodziewać się po Was w przyszłości?

Pi: Materiał na nową płytę już się tworzy. Nie mamy jeszcze określonej daty wydania drugiej płyty, ale chciałbym w 2017 roku się z tym wyrobić. Na najbliższych koncertach zaprezentujemy dwa nowe utwory, kto będzie, ten usłyszy. Sami nie wiemy jeszcze jak będą wyglądały kolejne utwory, ale mogę zapewnić że będą bez wokalu.

Pa: Zgadzam się, Pedro wyczerpał temat.

W Waszej muzyce jest wiele odniesień do kosmicznej sfery świata. “Axis Mundi” jako oś kosmiczna, to termin który występuje w wielu kulturach. Czy w swojej twórczości obraliście sobie jakąś jedną, szczególnie inspirującą kulturę?

Pa: W przypadku “Axisa”, tak. Cała płyta zaczynając od grafiki aż po nazwy kawałków orbituje wokół osi kosmicznej, przez niektórych przedstawianej też jako drzewo. Stąd taka, a nie inna okładka.

Pi: Inspirujemy się nie tyle określonymi kulturami, co światem, planetą po której chodzimy, czeluścią kosmosu ze wszystkim co tam się znajduje.

W wielu przypadkach wierzono, że od “Axis Mundi” zaczęło się stwarzanie świata. Czy był to celowy zabieg na nazwanie tak debiutanckiej płyty?

Pi: Nazwa nie była przypadkowa. Mieliśmy od początku tworzenia tej płyty pewien zamysł i zgodnie z tym dobieraliśmy tytuły utworów jak i nazwę płyty.

Pa: Całość miała składać się z poszczególnych kawałków i połączyć w jedną wizję.

Wspomnieliście wcześniej o “Axis Mundi” jako drzewie kosmicznym. W wierzeniach kultur wczesnosłowiańskich, za “Axis Mundi” uznawano także górę kosmiczną, za taką określana była m. in. Ślęża niedaleko Wrocławia skąd jesteście jako zespół. Czy to również znalazło miejsce wśród Waszych inspiracji?

Pi: Rzeczywiście nazwa pochodzi z wierzeń słowiańskich, ale nie pojawiła się ze względu na Ślężę, bo z nas trzech tylko ja pochodzę z tych rejonów i podejrzewam że Jankes jak i Gniewko nie byli nigdy na Ślęży i nie wiedzą gdzie ona jest.

Pa: Z geografi akurat byłem dobry w liceum (śmiech). Ale faktycznie nigdy nie byłem na Ślęży.

Wasza płyta została bardzo ciepło przyjęta, ale czy potraficie sami precyzyjnie określić styl muzyki jaką prezentujecie i jakie szanse dajecie sobie na przebicie się w Polsce do szerszego grona grając pod takim szyldem?

Pi: W zasadzie nie umiem tego co gramy zamknąć w jakimś jednym konkretnym gatunku muzycznym. I nie chcemy się też w ten sposób ograniczać. Jeśli chodzi o popularność i możliwość przebicia się do szerszego grona odbiorców to wiem że w Polsce będziemy mieli z tym problem, bo ludzie lubią muzykę łatwą, najlepiej z jakimś śpiewnym wokalem… albo po prostu kopie innych zagranicznych kapel. My zmierzamy w zupełnie innym kierunku i nie nastawiamy się na sprzedaż płyt czy popularność. Chcemy po prostu przekazać to co nam gra w głowach, a i amatorzy takiego grania na pewno się jacyś znajdą.

Pa: Ostatnio się zastanawialiśmy nad tym i to było trudne zadanie jednosłownie określić co tak na prawdę gramy. Na Facebooku widnieje fraza “psychodelic jams and cosmic flights”, i wydaje mi się, że po części oddaje to klimat jaki próbujemy przekazać.

Był już jakiś kontakt poza granicami Polski? Wysyłanie płyt, koncerty?

Pi: Koncertów jeszcze nie było, za to kontakty pewne mamy i pewnie będziemy chcieli ich użyć w odpowiednim czasie. A co do wysyłek płyt za granicę to owszem… i to znaczną część nakładu. Wiesz, żyjemy w dobie internetu i kontakt czy prezentowanie muzyki ludziom z drugiego końca świata jest bardzo łatwy.

Pa: To co kolega.

Za kilka dni ruszacie w jak to nazwaliście Waszą dotychczasową największą trasę, “Space Invaders Tour” wraz z Weedcraft, prezentujecie bardzo zbliżone, instrumentalne i około stonerowe style muzyczne. W Krakowie jako gwiazda wieczoru zagra zaś przebojowy, ukraiński Sinoptik. Czego możemy się spodziewać po takiej mieszance na jednej scenie?

Pi: Słuchałem chłopaków z Ukrainy i szczerze przyznam że ich muzyka średnio trafia w mój gust, ale czekam aż zobaczę ich na żywo, bo koncert live to jednak zupełnie inna bajka niż nagrania. Cóż, my pewnie odlecimy podczas koncertu w swoje kosmiczne rejony… i mam nadzieję że reszta kapel jak i publika podąży razem z nami.

Pa: Rozmawiałem o Sinoptik razem z Danielem z Weedcraft. Poza wymianą uwag o ich muzyce doszliśmy do wniosku, że ich perkusista podobny jest do Rogera Federera, wiec weźmiemy po autografie (śmiech). A na poważnie myślę, że każdy z zespołów tego wieczora oczaruję publikę na swój sposób.

Słowo zachęty dla ludzi wybierających się na Wasz koncert?

Pi: Będzie jednodniowa legalizacja marihuany! Tylko na gigu!

Pa: Będzie głośno, ciemno, z dużą ilością dymu!

Rozmawiał: Radek Bury