“Mówimy niepoważnie o poważnych sprawach”

Czy można wymyślić lepszą nazwę niż ?Diuna? dla zespołu grającego pustynny stoner? Pewnie nie. Problem w tym, że Diuna wcale stonera nie gra, a nawet jak już im się zdarzy, to niechętni są do podążania wydeptanymi z dawna w kalifornijskich piaskach ścieżkami. Z 3/4 zespołu w osobach Konstantego Mierzejewskiego, Macieja Klimiuka i Jakuba Didkowskiego rozmawialiśmy o krytycznych aspektach kultury, zrzynaniu z Black Sabbath i o tym, co Jerzy Hoffman ma wspólnego z Galaktycznym Jihadem.

Być może będzie to niesprawiedliwe uogólnienie xD, ale niemal wszystkie zespoły kojarzone ze sceną stonerową decydują się na podążanie ?zielonym? tropem: począwszy od dope’o-bongo-witcho-weedo nazw z generatora, poprzez oprawę graficzną wydawnictw, design merchu a na tematyce tekstów kończąc. Wy natomiast postawiliście w estetyce na post-memetykę, umowną bylejakość, 420 warstw ironii i ? ujmijmy to w bardzo duży cudzysłów – ?kulturę internetu?. Skąd pomysł na zaprzęgnięcie takiej estetyki i otoczki w przedsięwzięcie jakim jest wasz zespół?

Kostek: Wydaje mi się, że zespoły odwołujące się do estetyki ?zielonej? podkreślają w ten sposób eskapistyczny charakter uprawianej twórczości. Warto bowiem zauważyć, że w ramach tej estetyki mieszczą się nie tylko odwołania do zioła, ale również motywy nawiązujące do fantastyki czy horroru. Nie chcę, by moja wypowiedź zabrzmiała wartościująco; z pewnością życie w początkach XXI wieku dostarcza wystarczającej ilości horrorów, by przy pomocy miksu narkotyków i sztuki szukać możliwości wytworzenia alternatywnej rzeczywistości. Ja osobiście jednak nie dostrzegam nawet cienia możliwości, a nie chcę oszukiwać ani siebie, ani żadnego odbiorcy; twórczość uprawiana w ramach Diuny ma zatem aspekt krytyczny ? skoro niepodobna uciec, trzeba zjawiska dnia dzisiejszego zdeformować i ośmieszyć. ?Kultura internetu? o której wspominasz zawiera w sobie mnóstwo aspektów krytycznych, potwierdza to choćby popularność formatu commentary video, stąd pewne podobieństwo.

Maciek: Mnie ogólnie ta stylistka trochę bawi. No wiesz całe to: ?eeee, jesteśmy tacy ujarani, yeeeah?. Ciągle z tyłu głowy mam gdzieś lęk że są gdzieś na świecie zespoły/ludzie którzy biorą to na totalnie poważnie. Można szukać innej stylistyki, poszukiwać, kminić, wpadać w jakiś patos albo, przeciwnie, w banał. Albo można potraktować całą sztukę tak jak pisał Josh Homme na temat stonera: że jest to zabawkowy samochodzik którym fajnie sobie czasami pojeździć, a fajnie czasami go podpalić.

Kuba: ,,Stonerowcy ich nienawidzą. Znaleźli sposób na granie stonera bez ,,zielonej” stylistyki. SPRAWDŹ TO!”.

Diuna, według waszych deklaracji, miała być w zamyśle projektem czysto stonerowym, jednak granie tego czystego stonera ? choć nierzadko stanowi on bazę waszych utworów ? średnio wam wychodzi. Na dwóch wydanych do tej pory epkach mieszacie różne inspiracje i tropy odchodząc mocno od riff-worshipu i stonerowego rdzenia. Czy waszym zdaniem stoner i jego pochodne to muzyka, w której twórca wciąż może powiedzieć coś świeżego i innowacyjnego?


Kostek
: Przed rozpadem Związku Radzieckiego na terenie jego samego oraz państw satelickich bardzo popularne były dowcipy o Radiu Erewań. Jeden z nich brzmi tak: słuchacz dzwoni do Radia Erewań i pyta ?Czy to prawda, że Goldbaum kupił swojemu synowi z okazji ślubu mercedesa ze złotymi klamkami??. Odpowiedź brzmiała: ?Tak, ale nie mercedesa ze złotymi klamkami, tylko rower, i nie kupił, tylko został mu ukradziony?. Myślę że ten dowcip najlepiej ilustruje stosunek deklaracji do rzeczywistości.

Maciek: Zgadzam się z przedmówcą. Nie wiem jak chłopaki, ale jak dołączyłem do Diuny to nie słuchałem w ogóle stonera. I jakoś tak wyszło. Teraz od czasu coś tam wejdzie, ale zupełnie inaczej od licealnych czasów kiedy katowałem Kyuss całymi dniami. Mamy mocny stonerowy akcent w zespole w postaci gitarzysty, reszta ciągnie właściwie w każdym możliwym innym kierunku, i to naraz. A pytanie czy można powiedzieć coś świeżego? Można, jak najbardziej! Zaskakujące jak stoner twórczo może połączyć się z folkiem ? jak choćby na Epce ‘A.T.O.M.’ autorstwa ????? na której grubo przebija się się orientalne bansuri, albo greckie Villagers of Ioannina City jako całość. Albo z innej beczki ? łamańce serwowane przez Terror Cósmico albo Matushka. Można worshipować riff całymi dniami i zrzynać riffy z Black Sabbath ? ale myślę że też czasami warto oszaleć.

Kuba: Mi Patryk (gitarzyta) powiedział na samym początku, że będziemy grać stoner. Ja sobie pomyślałem, że na pewno nie tylko. I chyba o to chodzi. Proces tworzenia nie powinien zaczynać się od narzucania sztywnych ram. Tylko od wytyczenia drogi.

Zapowiedzieliście wydanie we wrześniu pierwszego długograja, ?The Very Best of the Golden Hits?. Czego, oprócz niespodziewanego, możemy się spodziewać i czy planujecie fizyczne wydanie płyty?

Kostek: Wydanie fizyczne jest w planach. Jeśli chodzi o skrywane w rękawie asy, mamy płonącego konia. Chociaż ten symbol jest na tyle zgrany, że musieliśmy go ukryć wewnątrz znacznie bardziej tajemniczego opakowania… Spodziewać się można również solówek Patryka Mitziga, których ten nie jest w stanie nigdy powtórzyć.

Maciek: Ale skoro spodziewacie się niespodziewanego, to czy to jest nadal faktycznie niespodziewane? Będziemy robili Cdki, na własną rękę. Ale na profeskę ? normalnie w tłoczni, żadnych Cdrków wypalanych na chacie. Będzie oldschoolowo, w plastiku ? tylko jeszcze nie do końca jesteśmy w stanie podać sztywną datę. Nad innymi formatami myśleć jak wyjdą płytki. Osobiście jestem wielkim fanem kaset i bardzo chciałbym w tym kierunku, może jakiś limitowane lo-fi DIY wydanie…

Po wydaniu pierwszej epki i występie na festiwalu Audiowizje mieliście w planach stworzenie filmu do waszej muzyki. Co prawda trafiłem na waszym kanale na YT na ?Niesamowite Przygody Patryka i Kostka?, ale i chronologia mi się nie zgadza i intuicja mi podpowiada, że to chyba jednak nie to. Jest szansa na ziszczenie się tego projektu na poważnie, czy porzuciliście zupełnie ten pomysł?

Kostek: Nie myśleliśmy o tym w ciągu ostatnich 2 lat. Dzięki za przypomnienie całej idei, teraz każda odpowiedź poza ?definitywnie porzuciliśmy ten pomysł? niesie ze sobą choćby częściowe zobowiązanie! Na pewno planujemy teledyski, z tego co obserwuję ? podobają się, a przy ich realizacji jest sporo funu.

Maciek: Faktycznie, był taki pomysł… ale gdzieś to się strasznie rozmyło i przepadło w zawirowaniu spraw zespołowych i poza-zespołowych. Ale chyba byłoby warto odkopać temat, bo sfera wizualna stała się dość ważnym punktem w naszym funkcjonowaniu.

Kuba: Plany lekko się zmieniły. Filmem miał zostać nazwany clip do ,,Krótkiej historii perspektywy interpretacji czasu”. Co prawda istniała do niej odpowiednia wizualizacja ale czas popłynął do przodu i go trochę przeinterpretowaliśmy. W tym momencie skupiamy się na najnowszym albumie. Teledysk do ,,Śmiecia w Czerwcu” już istnieje a w planach mamy jeszcze przynajmniej jeden, który będzie można w jakimś stopniu połączyć ze ,,Śmieciem”.

O właśnie, chciałem trochę podrążyć to, o czym powiedział Maciek. Nie boicie się trochę, że staniecie się więźniami otoczki, którą kreujecie wokół Diuny? Wydaje mi się, że są tutaj głównie dwie pułapki: trudność przetłumaczenia estetyki tak mocno bazującej na cyfrowości i aspekcie wizualnym na język muzyczny, chociażby przy występach na żywo, a także przypięcie pewnej łatki i problem, kiedy będziecie chcieli w przyszłości zrobić coś ?na poważnie?. Na myśl przychodzi mi chociażby przypadek Red Fang, których ze względu na teledyski wciąż bardzo wiele osób kojarzy jako śmieszko-hehe-piwko metal, gdy tymczasem, po odarciu muzyki z klipów i wczytaniu się w teksty utworów nagle okazuje się, że to zupełnie inny zespół.

Kuba: Wydaje mi się, że używając abstrakcyjnego humoru można tak jak wcześniej wspomniałeś, przebić się na tą drugą stronę. Nadać inny sens, pokazać to co nas wkurza, martwi albo boli używając humoru. Wydaje nam się, że to wszystko jest w pewien sposób bardzo gorzkie. Aby zespół mógł jakoś istnieć musi być obecny w internecie. Łatwy dostęp przez Wi-Fi i ciągły kontakt ze znajomymi, wszyscy na świecie mogą posłuchać, fajno. Ale po drodze, w użytkowaniu pojawiają się różne problemy. To, że każdy człowiek korzystając z dobrodziejstw internetu musi obracać się w pewien sposób pośród ton śmieci. Tak jak fanpage’e i kanały YouTube prosto z chińskich generatorów, bezczelne fakenewsy albo zewsząd atakujące nas nachalne reklamy. To wizualnie chcieliśmy wyśmiać w ,,Śmieciu w czerwcu”. Myślę, że nie boimy się żadnych łatek. Nie jesteśmy przywiązani łańcuchami do jednej stylistyki na co dowód, mam taką nadzieję, można znaleźć w naszej muzyce.

Maciek: No właśnie, ja się tam nie martwię. Ogólnie bardzo lubię mówić niepoważnie o poważnych rzeczach ? więc obrany przez nas kierunek wizualny jak najbardziej wpasowuje się w tą koncepcję. I to też trochę ucieczka od tej ‘hehe-ziółkowej’ łatki przypinanej muzyce na której się opieramy. A co do trudności z załapaniem ? chyba to i dobrze, bo w obecnych czasach przesytu ze wszystkich stron nie da się właściwie zdziwić/zszokować widza, więc my próbujemy z tej strony.

Nawiązując jeszcze do występów na żywo ? wkrótce zagracie na imprezie Warm-Upowej Soulstone Gathering. Oprócz was wystąpią kapele zarówno parające się stoner/ doomem, jak i z nieco innych muzycznych rejonów, chociażby sludge’owa, turpistyczna O.D.R.A. Widzicie jakiś wspólny mianownik dla tych (w tym waszego) zespołów? Można już, w skali kraju, mówić o pewnej scenie, czy to wciąż mocno życzeniowe myślenie?

Maciek: Zasadniczo stoner, doom i sludge ma podobne grono odbiorców. Różnią się tylko przyjmowanymi narkotykami. Nie wiem czy jest sens szukania wspólnego mianownika. Oczywiście coś by się tam znalazło ? nisko strojone gitary, ogólnie brudne brzmienie, umiarkowane tempo utworów… Ale z drugiej strony patrzenie pod takim kątem może prędko ‘odscenowić’ scenę, bo wraz z rozwojem prędzej czy później pojawią się prawilniaki i będą burczeć w internecie że kapela XYZ za wysoko się stroi więc ‘WON ZE SCENY!!!!11111’ ? a przy tak skromnym nakładzie kapel i ludzi takie pitolenie jest potrzebne jak sanki w lecie. Jakaś tam scena się tworzy: są fajne kapele, może w porównaniu do jakiejś sceny metalowej to jest nadal trochę kameralnie, ale ma to zdecydowanie swój klimat. Scenie potrzeba zajawkowiczów.

Kuba: Myślę, że z myślenia mocno życzeniowego jest coraz bliżej do sceny. Ciężko jest mi określić jaki to jest etap ale też z drugiej strony żyjemy w zupełnie innych czasach niż te w których to określenie (scena) powstawało. To wszystko każe się zastanowić czy po prostu nie zmieniła się definicja. Jedno jest pewne. To, że scenę tworzą ludzie. Bardzo budujące i ekscytujące jest to, że dzięki funkcjonowaniu w zespole mamy okazję poznawać wielu otwartych i zajawionych ludzi. Oni za każdym razem pokazują nam, że warto.

Popuszczając wodze fantazji, myślicie, że współcześnie zrealizowanie ekranizacji ?Diuny? Herberta, na skalę tej, którą w latach 70′ wymarzył sobie Alejandro Jodorowsky jest możliwe? Kogo byście widzieli jako reżysera i jaką ścieżkę dźwiękową chcielibyście usłyszeć?

Kostek: Z niecierpliwością czekam na ekranizację Denisa Villeneuve. Nawiasem mówiąc z Herberta czytałem tylko pierwszą część ?Diuny?, ostatnio kolega polecał mi zapoznanie się z dalszymi częściami… Teraz jak o tym myślę, powraca mi jeszcze kwestia z pierwszego pytania. ?Diuna? jest powieścią fantastyczną, zawierającą jednak elementy krytyczne ubrane w alegorię. Być może akty eskapizmu, o których wcześniej wspominałem, są wyrażeniem ostatecznej krytyki zastanego świata zastanego na zasadzie ?jest w tak złej kondycji, że aby coś o nim powiedzieć, muszę posłużyć się alegorią, bo nie chcę aby ktokolwiek musiał się mu przyglądać??

Kuba: Villeneuve to bym zostawił bo to dobry reżyser i o muzykę w tym przypadku też raczej bym się nie martwił. Ewentualnie mógłby to być Jerzy Hoffman ale wtedy trzeba byłoby zasugerować użycie chociaż jednego z naszych numerów w ścieżce dźwiękowej.

Maciek: Ja na wstępie powiem, że jestem trochę Stingiem, bo gram na basie (oraz) w Diunie. A jako jawny ignorant pomników kultury – książki w ogóle nie czytałem. Ale na pewno widziałbym Sunn O))) na soundtracku. Lubię Sunn O))).

Rozmawiał Piotr Kleszewski