Poniższy wywiad Jonem Davisem, mózgiem zespołu, jest równie lakoniczny i konkretny co teksty jego piosenek. Hail Conan.

Byłeś już może na „Jokerze”? Jak wrażenia?

Tak, jestem już po seansie i muszę powiedzieć, że zajebiście mi się podobał. Najbardziej podobał mi się mroczny ton filmu oraz odważne ujęcie tematu.

Masz swoich ulubionych Złych jeśli chodzi o popkulturę lub mitologię? Co szczególnie do ciebie przemawia?

Bardzo lubię mi o Meduzie i to, jak kreatywne i straszne sposoby zabijania ludzi się w nim pojawiają.

W niektórych wywiadach odżegnujesz się od bycia geekiem. Gdzie w takim razie należy szukać źródeł inspiracji dla Twojej twórczości?

Tematy naszych tekstów czepiermy z mitologii, filmów fantasy. Niekiedy sięgam po bardziej życiowe tematy i wywracam je do góry nogami, żeby były bardziej spójne zresztą rzeczy, ale głównie opieram się o Tolkiena, Howarda i scenki ze Skyrima.

Jakimi klasami najchętniej grałeś? Jarasz się zapowiedziami nowych The Elder Scrolls?

Zawsze oram magiem. Jeśli znajdę odrobinę wolnego czasu, to na pewno sprawdzę temat, ale z tego, co widzę, może to być dosyć problematyczne.

Muzyka Conan to po prostu rodzaj fantazji związanej z przemocą lub bitwą, czy przemycasz jednak pod płaszczykiem tej estetyki jakieś osobiste doświadczeniaI lub uniwersalne prawdy o świecie, które chciałbyś przekazać?

Nie, niespecjalnie. Nie ma w naszych tekstach żadnych prawd. Wolę pisać o rzeczach niezwiązanych z moim życiem osobistym.

Jako odbiorca kultury poszukujesz takowych, czy również starasz się ich unikać?

Moim zdaniem Conan nie jest najlepszą platformą do wyrażania swojego świata wewnętrznego.

Zdaniem niektórych, współczesna scena doomowa bardzo daleko, może nawet za bardzo, odwędrowała od swoich heavy metalowych korzeni (Candlemass, etc.) Jak ty się na to zapatrujesz?

Wydaje mi się, że współczesna scena doomu/ ciężkiej muzyki jest w tej chwili nieco nieznoścna… Jest zbyt wiele gatunków i to, co nazywamy doomem, może, ale nie musi być oddalone o milion lat świetlnych od tego, czym doom był. Trudno mi sprecyzować to odczucie, ale doom metal to obecnie wielki biznes, co sprawia, że niektórzy będą iść na łatwiznę jeśli chodzi o poczucie przynależności scenowej.

Nowa fala doom metalu jest co raz większym zjawiskiem – zjawiskiem, które jako Conan mogliście śledzić praktycznie od powijaków. Jak myślisz, skąd bierze się rosnąca popularność gatunku?

Myślę, że wynika to z ciężkiej pracy małej ilości zespołów przez wiele lat. Począwszy od Blue Cheer, Sabbat, Trouble poprzez EYEHATEGOD, Sleep, High on Fire i tak dalej… Grali gruzy kiedy gruz nie był wcale popularny, ale trzymali się tego. Stworzyli podwaliny pod to, co mamy teraz. Mamy wobec nich ogromny dług.

Dla ciebie, osobiście – w czym zawiera się esencja tej muzyki? Jak nie zatracić jako muzyk tej iskierki oryginalności, poruszając się w gatunku muzycznym, który jak mało który pada ofiarą odtwórczości?

Wydaje mi się, że aby być oryginalnym trzeba po prostu bezustannie przeć do przodu i przesuwać granice tego, co robisz, bez oglądania się na swoich idoli. Przesadne inspirowanie się to ślepy zaułek i najprostsza droga do bycia kserem.

Zarówno Conan jak i Ungraven prezentują dość mroczne i pesymistyczne spojrzenie na życie i świat – a jednak zdecydowałeś się zostać rodzicem. Jak to godzisz?

Na pewno odrobinę przyjemne stało się teraz pisanie mrocznych tekstów. Gdy gram koncert, jestem na scenie – trochę bardziej się to liczy, ma więcej wygaru. W ten sposób radzę sobie z dużą ilością bzdór nowoczesnego życia w świecie. Mam nadzieję, że kiedy moje dzieci kiedy dorosną posłuchają mojej muzyki i odkryją tę stronę mojej osobowości, o której być może nie zdawały sobie sprawy, kiedy dorastały. Gdy piszę teraz muzykę czuję się trochę jakbym pisał poradnik albo instrukcję obsługi życia, którą moje dzieci odkryją i przeczytają w odpowiednim czasie.

Poradnik jak wykorzystać jastrzębia jako broń albo rozbijać czaszki dzieciaków, których nie lubią?

Cóż, nigdy nie doradzę moim dzieciom przemocy jako rozwiązania, ale z pewnością mogę je nauczyć, że chociaż życie jest trudne, to muzyka jest bardzo ważnym narzędziem, żeby wycisnąć z niego sporo frajdy.