Kalifornijskie słońce nad Helladą

Rozpalone słońce, lazurowa, słona toń i powietrze wypełnione brzęczącym przesterem. To nie Kalifornia. To Grecja – kraj posiadający obecnie jedną z najciekawszych i najdynamiczniej rozwijających się scen gitarowego, psychodelicznego grania. 1000Mods, weterani tej muzyki, zagrają już jutro w Krakowie.

Jak wrażenia po trasie w USA i Meksyku?

Po pierwsze, było to niezwykłe doświadczenie: zobaczyliśmy mnóstwo nowych miejsc, zagraliśmy w legendarnych klubach, spotkaliśmy masę fantastycznych ludzi i poznaliśmy nowe kultury. Co więcej, dużą niespodzianką był dla nas sukces całego przedsięwzięcia – dużo wyprzedanych gigów, ogromne wsparcie od fanów. Nie możemy się doczekać powtórki z rozrywki!

Zazwyczaj gdy nazwa „Grecja” pada w kontekście muzyki metalowej, może chodzić tylko o dwie rzeczy – zionący złem black metal albo słoneczny stoner. Skąd taka dwubiegunowość?

Black metal zaczął rozwijać się dekady temu, w Grecji – za sprawą Rotting Christ, pionierów gatunku w naszym kraju. Wielu greckich metalowców zaskoczył i napawał dumą ich sukces, zaczęli więc zakładać własne zespoły i drążyć temat. Stonerowy wybuch zawdzięczamy jednak dopiero ostatniemu dziesięcioleciu i malutkiej, podziemnej scenie, która zaczęła dostarczać doskonałe płyty i odnosić pierwsze sukcesy w trasach po Europie. W ostatnich latach grecka scena stonerowa jest uważana za jedną z najlepszych w Europie, wiele kapel gra trasy po kontynencie i uzyskuje znaczący status. Rzecz jasna, nie mogłoby się tak stać bez gargantuicznego wsparcia ze strony greckich fanów uczęszczających tysiącami na koncerty i wspierającymi greckie zespoły w każdy możliwy sposób.

Pierwotnie stoner przyjął taki, a nie inny kształt na skutek specyficznych warunków, tak geograficznych jak i społecznych. Czujecie wpływ podobnych czynników w waszej muzyce? W jaki sposób czasy i miejsce, w którym żyjecie oddziałują na waszą sztukę?

Jeśli chodzi o warunki klimatowe, kalifornijskie słońce jest dość podobne do tego nad Grecją – można więc powiedzieć, że stąd podobny temperament i odprężony styl bycia, mimo tego, że w Grecji nie ma przecież żadnej pustyni. Jeśli chodzi o czasy, to wydaje mi się, że kryzys ekonomiczny z jakim borykał się nasz kraj w dużej mierze przyczynił się do rozwoju undergroundowej sztuki – w ciężkich czasach sztuka jest świetnym remedium na potrzebę wyrażenia samego siebie.

Gdy jakiś czas temu rozmawiałem z Igore Sidorenko ze Stoned Jesus, powiedział mi, że odniósł wrażenie, że w Grecji stoner traktowany jest niemal jak religia. Masy ludzi na koncertach, świetnie zorganizowana scena, ogromne zainteresowanie muzyką. Dlaczego wasz naród tak pokochał te dźwięki?

Wydaje mi się, że połączenie wszystkich czynników o których wcześniej powiedzieliśmy ukształtowało współczesną grecką scenę: usposobienie, potrzeba ekspresji i bawienia się poprzez uczęszczanie na rockowe koncerty. Stoner jest muzyką prosto z serca, która sprawia, że ludzie dobrze się czują. Trudno o lepsze warunki do rozwoju silnej, ciężko pracującej sceny.

W ostatnich czasach wiele stonerowych i doomowych zespołów zyskuje ogromną rozpoznawalność tylko i wyłącznie dzięki internetowi. Uściślając – dzięki kanałom takim jak Stoned Meadow of Doom i podobnym. Wy zaczęliście działanie jeszcze przed tym fenomenem – w waszej opinii taka sytuacja wpływa pozytywnie na scenę?

Zdecydowanie tak, w ten sposób najłatwiej słuchać nowej muzyki i znaleźć niezwykłe, podziemne perełki, na które w innym przypadku nie miałbyś szans trafić. Dla mnie nie jest to do końca coś nowego – chociaż 10 lat temu nie było YouTube, istniały dziesiątki forów dyskusyjnych poświęconych undergroundowej muzyce, na których dyskutanci wymieniali się linkami do MySpace’a. To dzięki temu scena rozwinęła się tak szybko.

A nie dostrzegacie w tym również pewnych niebezpieczeństw? Takich jak na przykład monopole pewnych kanałów lub pompowanie sztucznej bańki sieciowej popularności, która niekoniecznie ma przełożenie na to, jak wyglądają trasy, sprzedaż merchu i muzyki?

Jeśli zagrożenie istnieje, to jest to zagrożenie dla zespołów. Wiele kapel przykłada zbyt wiele uwagi do internetowej promocji swojej muzyki, a zapominają o najważniejszym, czyli o jakości. Co więcej, rock n’ roll od zarania swych dziejów był muzyką, która musi być wykonywana na żywo. Skupianie się jedynie na facebookowych postach, profesjonalnych sesjach zdjęciowych i klipach nie sprawi, że zespół odniesie sukces. Do tego konieczne jest poświęcenie i przykładanie się do tras ze świetnymi gigami.

Od wydania waszego ostatniego albumu minęły prawie dwa lata. Są jakieś szanse na usłyszenie nowego materiału na koncercie w Krakowie?

Choć przez ostatnie dwa lata bez ustanku jesteśmy w trasie, mamy już kilka nowych pomysłów na następną płytę. Na tej trasie nie zagramy jednak żadnych nowych utworów.

Rozmawiał Piotr Kleszewski

741 total views, 1 views today